Dlaczego ludzie nie chronią się przed kleszczami? Czy jest to krępujące? Czy jest to kosztowne? Czy jest to niewygodne? Czy jest to niebezpieczne?
Pomimo dziesięcioleci kampanii zdrowia publicznego dotyczących boreliozy i innych chorób przenoszonych przez kleszcze, liczba zachorowań nadal rośnie: w skali kraju od 2005 r. wzrosła dwukrotnie. Nowe badanie przeprowadzone przez Cornell University sugeruje, że istnieje możliwość poprawy sposobu, w jaki naukowcy i specjaliści ds. zdrowia publicznego komunikują się ze społecznościami na temat kleszczy — szczególnie w zakresie formułowania pytań dotyczących profilaktyki.
W ponad 30 ankietach, zawierających łącznie ponad 1000 pytań związanych z profilaktyką kleszczową, prawie nie było pytań dotyczących powodów, dla których ludzie nie stosują środków zapobiegawczych, takich jak stosowanie środków odstraszających kleszcze, sprawdzanie, czy nie ma kleszczy, noszenie odzieży ochronnej, wsuwanie spodni do skarpet, poruszanie się po wyznaczonych ścieżkach lub branie prysznica po spędzeniu czasu w środowisku występowania kleszczy. Jeśli celem jest zrozumienie ludzkich zachowań w celu opracowania skutecznych interwencji, naukowcy muszą również zrozumieć, dlaczego ludzie podejmują takie, a nie inne decyzje dotyczące profilaktyki przeciwko kleszczom oraz jakie opcje lub podejścia mogą przynieść rzeczywistą zmianę.
W kompleksowym przeglądzie opublikowanym 21 stycznia w czasopiśmie BMC Public Health multidyscyplinarny zespół badawczy – w skład którego wchodzili entomolodzy, badacze zdrowia publicznego i behawioryści – przeanalizował ponad 30 lat ankiet dotyczących zapobiegania ukąszeniom kleszczy. Ankiety te znane są jako ankiety dotyczące wiedzy, postaw i praktyk (KAP). Naukowcy doszli do wniosku, że ankiety koncentrują się głównie na tym, co ludzie wiedzą i co robią, poświęcając znacznie mniej uwagi temu, dlaczego to robią.
„Zazwyczaj pytamy ludzi, czy wiedzą, że kleszcze roznoszą choroby, lub czy używają środków odstraszających” – powiedziała Emily Mader, główna autorka badania i specjalistka ds. rozszerzenia wiedzy w Katedrze Entomologii Cornell’s College of Agriculture and Life Sciences. „Odkryliśmy, że większość pytań dotyczy kwestii, które nie mają wpływu na zachowanie – ujawniają one raczej informacje ogólne, a nie dotyczące podejmowania decyzji”.
W Stanach Zjednoczonych choroby przenoszone przez kleszcze stanowią obecnie ponad 75% wszystkich zgłaszanych chorób przenoszonych przez wektory. Szacuje się, że sama borelioza kosztuje rocznie od 700 mln do 1,3 mld dolarów w wydatkach na opiekę zdrowotną i utraconej produktywności. Mimo to badania konsekwentnie pokazują, że osoby zagrożone – nawet w obszarach silnie dotkniętych chorobą, takich jak północno-wschodnie Stany Zjednoczone – wykazują zaskakująco niskie wskaźniki zachowań profilaktycznych.
Zespół badawczy pod kierownictwem Cornell University chciał dowiedzieć się, dlaczego tak się dzieje. Zamiast pytać bezpośrednio ludzi, przeanalizowali sami kwestionariusze.
Dzięki szczegółowemu przeglądowi literatury naukowcy zidentyfikowali 36 badań CAP w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Europie, które zawierały pełny tekst kwestionariuszy. Na ich podstawie wyodrębnili łącznie 1016 unikalnych pytań i systematycznie porównali je z dobrze znanymi teoriami zmiany zachowań, w szczególności z modelem przekonań zdrowotnych, który od dawna jest stosowany w zdrowiu publicznym w celu zrozumienia, dlaczego ludzie podejmują lub nie podejmują środków ochronnych.
Wyniki wykazały uderzającą nierównowagę. Większość pytań dotyczyła czynników pośrednich, takich jak to, czy respondenci słyszeli o chorobach przenoszonych przez kleszcze, czy byli w przeszłości pogryzieni przez kleszcza lub czy stosowali już pewne środki zapobiegawcze. Znacznie mniej pytań dotyczyło czynników psychologicznych i praktycznych, które nauka o zachowaniu uważa za kluczowe dla zmiany: np. czy ludzie wierzą, że środki zapobiegawcze są naprawdę skuteczne, czy czują się pewnie, stosując je, czy środki te są przystępne cenowo i akceptowalne społecznie, lub co motywuje ich do podjęcia działań.
„Świadomość, że kleszcze stanowią zagrożenie, jest mniej ważna niż przekonanie, że podjęcie działań jest wykonalne i korzystne” – powiedziała Joellen Lampman, współpracowniczka programu zintegrowanego zwalczania szkodników na Uniwersytecie Cornell i współautorka badania. „Jeśli nie pytamy o bariery – takie jak koszt, brak czasu lub brak wsparcia ze strony otoczenia w zakresie stosowania środków chemicznych – tracimy okazję do opracowania naprawdę motywujących programów edukacyjnych”.
Zespół badawczy odkrył również, że spośród wszystkich badanych konstrukcji teoretycznych w kwestionariuszach dominowało „postrzeganie ryzyka”, czyli to, jak prawdopodobne i poważne są według ludzi choroby przenoszone przez kleszcze. Natomiast bodźce motywujące do działania (przypomnienia, ostrzeżenia lub czynniki wyzwalające, które skłaniają ludzi do sprawdzania obecności kleszczy lub stosowania repelentów) były prawie całkowicie nieobecne, pojawiając się tylko w 11 z ponad 1000 analizowanych pozycji.
To pominięcie jest znaczące, podkreśla Amelia Greiner Safi, główna autorka badania i profesor na Wydziale Zdrowia Publicznego i Zdrowia Ekosystemów w Cornell’s College of Veterinary Medicine. Dziesięciolecia badań nad naukami behawioralnymi pokazują, że sam strach rzadko prowadzi do trwałej zmiany zachowań. Ludzie mogą rozumieć, że kleszcze są niebezpieczne, ale nadal mogą pomijać środki ochronne, jeśli wydają się one niewygodne, kosztowne, nieprzyjemne lub społecznie niezręczne.
W badaniu wskazano również, jak niewiele ankiet opiera swoje pytania wyraźnie na ramach teorii behawioralnej. Ponad połowa analizowanych badań w ogóle nie odnosiła się do teorii zmiany zachowań, mimo że takie ramy są szeroko stosowane na przykład w badaniach dotyczących rzucania palenia, profilaktyki HIV i gotowości do szczepień.
Konsekwencje wykraczają daleko poza świat akademicki. Organy zdrowia publicznego opierają się na ankietach CAP, aby zdecydować, gdzie skierować zasoby, jakie komunikaty podkreślić i jak ocenić skuteczność kampanii. Jeśli same kwestionariusze pomijają kluczowe czynniki determinujące zachowanie, interwencje mogą łatwo chybić celu.
Autorzy nie wzywają do przeprowadzania większej liczby badań, ale do poprawy ich jakości.
„Jednym z wyzwań w dziedzinie zdrowia publicznego jest to, że dostępnych jest wiele informacji i trudno jest skłonić ludzi do zwrócenia na nie uwagi” – powiedział Greiner Safi. „Musimy powiązać przekaz z rzeczami, które naprawdę interesują ludzi, i zaangażować pośredników, którzy są dla nich wiarygodni. Możemy zrobić więcej, aby powiązać profilaktykę ukąszeń kleszczy z rzeczami, które są ważne dla ludzi, i przekazywać informacje za pośrednictwem źródeł, którym ufają. Trudno jest rozwiązać problem, gdy nie mamy jasnego obrazu tego, co uniemożliwia zmianę. Na szczęście naukowcy zainteresowani zachowaniami mają do dyspozycji dziesiątki lat badań z zakresu nauk społecznych”.
Autor: Laura Reiley, Cornell Chronicle Góra formularza
Źródło: https://news.cornell.edu/stories/2026/01/are-we-asking-right-questions-prevent-tick-borne-illnesses
(C) Fundacja Boreliozy z Lyme




