Fakt, że u pacjenta cierpiącego na przewlekłe objawy boreliozy wynik testu serologicznego na obecność IgM jest dodatni, tłumaczy się reakcją krzyżową.
Nie, w rzeczywistości nowoczesne testy opierają się na antygenach rekombinowanych, a wynik „fałszywie dodatni” jest praktycznie niemożliwy. Jak to nazywają.
W rzeczywistości
- Fałszywie dodatni wynik jest kategorią statystyczną i nie wskazuje na wadę projektu testu, a jedynie na to, że w grupie kontrolnej badania klinicznego zawsze znajdują się osoby, które uzyskają wynik dodatni. Jest to normalne. To właśnie statystycy nazywają fałszywie dodatnim wynikiem.
- Fakt, że u niektórych pacjentów wynik testu na IgM jest pozytywny miesiące po ukąszeniu, podczas gdy teoretycznie nie powinien, wynika ze specyficznego przebiegu odpowiedzi immunologicznej. Kluczową kwestią jest to, że rzeczywiście występuje nowa odpowiedź immunologiczna, ponieważ patogen nieustannie się zmienia; po 3–4 tygodniach zmienia się nie tylko ekspresja genów, ale także genom nowej generacji! Tak więc nie tylko białka, ale sam genom będzie zupełnie inny.
- Próbują to wszystko przypisać temu, że białko flageliny bakteryjnej p41 występuje również w innych bakteriach. Oczywiście w bakteriach wiciowych występuje białko flageliny o masie 41 kDa. Nie jest to jednak dokładnie to samo, co w przypadku Borrelia. Dobry projektant nigdy nie stworzyłby testu reagującego na ogólne białko, ale zamiast tego wyprodukowałby je metodą rekombinacji z genomu Borrelia.
- Niemniej jednak flagelina jest jednym z najmniej przydatnych markerów. Istnieje zmodyfikowany test serologiczny, który w ogóle jej nie uwzględnia.
- Nie oznacza to jednak, że całkowicie odrzucamy wynik testu Western blot z powodu możliwej lub wątpliwej reakcji krzyżowej z flageliną. W teście ELISA rzeczywiście możliwe jest, że p41 wywołuje tak silną reakcję, że wynik testu jest pozytywny, ale w teście Western blot jest to tylko pojedyncza plamka, a do uzyskania wyniku pozytywnego potrzebne jest co najmniej jedno dodatkowe białko – 5–6 plamek. Oznacza to, że niektórzy naukowcy odrzucają nawet całkowicie specyficzne reakcje OspC lub VlsE z powodu p41. To błąd.
Teorie spiskowe stały się obecnie powszechną praktyką. Dlatego śmiem pisać o tym, jak podczas konferencji w Dearborn testy zostały zmodyfikowane w taki sposób, aby obniżyć koszty leczenia dla ubezpieczycieli. Chociaż „naukowcy” w Dearborn byli świadomi istnienia i przyczyn problemów serologicznych (np. istnienia seronegatywnej boreliozy z Lyme), celowo zdefiniowali interpretację testów w taki sposób, aby przy zachowaniu 100% specyficzności móc bezpiecznie pominąć znaczną część pacjentów – grupę wynoszącą kilkadziesiąt punktów procentowych. Wpływa to do dziś na działanie wielu testów. Dr Béla Pál Bózsik, kierownik laboratorium serologicznego OKI Lyme, wykazał właśnie to poprzez opracowanie testu Bózsik Western blot: że serologię można jeszcze bardziej zoptymalizować. I to znacząco.
Nie chcę więc więcej słyszeć tych bzdur o „fałszywie dodatnich wynikach”. Bądźmy naprawdę przekonani, że tę chorobę można rozpoznać i wyleczyć.
(C) Fundacja Boreliozy z Lyme




