Powszechnie wiadomo, że wiele przypadków przewlekłych chorób nie jest rozpoznawanych jako wynik boreliozy z Lyme, a Niemcy nie są tu wyjątkiem. Część 2.
Dr Jan-Olaf Reinhardt jest jednym z czołowych niemieckich ekspertów w dziedzinie boreliozy i mieszka w Pforzheim w niemieckim kraju związkowym Badenia-Wirtembergia. Weborvos miało okazję przeprowadzić z nim wywiad na temat sytuacji dotyczącej boreliozy w Niemczech oraz jego poglądów na temat diagnozowania i leczenia tej choroby.
Nasze pierwsze wywiad zakończyliśmy naprawdę interesującym studium przypadku. Czy są podobne historie sukcesu wśród młodszych pacjentów?
Mieliśmy 16-letnią pacjentkę, u której zdiagnozowano neuroboreliozę z Lyme. Została wypisana ze szpitala jako zdrowa dziewczyna, ale rok później zauważyła te same objawy: bóle głowy, trudności z koncentracją, bóle stawów. Niestety, nikt jej nie wierzył; uważano, że wyzdrowiała, a jej objawy były związane z bólami wzrostowymi w okresie dojrzewania lub miały podłoże psychosomatyczne. Straciła rok w szkole, a w tym czasie jej rodzina znalazła nas. Przeprowadziliśmy kolejne badania i odkryliśmy, że borelioza powróciła. Poddaliśmy ją bardziej intensywnej terapii, jej bóle głowy i problemy żołądkowe zniknęły, większość pozostałych objawów ustąpiła, a dziś może prowadzić prawie normalne życie.
Więc liczy się bardziej aktywne i dłuższe leczenie?
Czasami jest to właściwe podejście. Pewna nauczycielka w średnim wieku została kiedyś ugryziona przez kleszcza. Po tym zdarzeniu pojawiły się u niej bóle stawów w całym ciele, które zmieniały lokalizację, miała problemy skórne, a kardiolog zdiagnozował u niej niewielkie zapalenie mięśnia sercowego. Miała silną hiperrefleksję, ale największym problemem było to, że jej ciało drżało jak u osoby cierpiącej na epilepsję. Jednak padaczka i inne choroby neurologiczne zostały później wykluczone. Nie była w stanie pracować i nie mogła opiekować się dzieckiem. Ten przykład pokazuje również, że gdybyśmy mogli postawić bardziej wiarygodną diagnozę i poświęcić więcej czasu na terapię, pacjenci tacy jak ona mogliby zostać wyleczeni.
Diagnozowanie boreliozy jest złożoną kwestią. Nasza rola jako lekarzy jest podobna do roli detektywów. Bardzo ważna jest historia medyczna pacjenta. Ogromną rolę odgrywają również jego historia osobista i historia medyczna, dlatego musimy porozmawiać z pacjentem o tym, co dokładnie się wydarzyło. Musimy zadać wiele pytań, aby uzyskać obraz przeszłości i obecnego stanu pacjenta. Jeśli chodzi o badania laboratoryjne, z naszego doświadczenia wynika, że u około 50% pacjentów musimy wykonać więcej niż standardowe badania. Korzystamy ze wszystkich dostępnych testów, znamy różne zalety i wady każdego z nich i jesteśmy przekonani, że bardzo dobrze byłoby mieć niezawodną metodę diagnostyczną. Nie ma testu, który byłby w 100% czuły. Musimy znać wszystkie możliwe objawy i dopiero po leczeniu setek pacjentów z tymi samymi objawami możemy zrozumieć dokładną naturę choroby.
Jakie testy diagnostyczne stosujecie i ile na jednego pacjenta? Jakie są według was zalety bezpośrednich metod diagnostycznych?
To jeden z największych problemów związanych z boreliozą z Lyme. Czasami wykonujemy diagnostykę PCR z biopsji tkanki, skóry, stawu lub żołądka, ale zdarza się to rzadko. Bezpośrednia metoda diagnostyczna byłaby bardzo przydatna! Dzięki narzędziom diagnostycznym do wykrywania przeciwciał, takim jak Western blot i ELISA, nie możemy mieć pewności, czy mamy do czynienia z chorobą przewlekłą, czy z wcześniejszą infekcją. Gdybyśmy dysponowali bezpośrednią metodą, wszystko byłoby znacznie łatwiejsze, a diagnostyka mogłaby być znacznie skuteczniejsza.
Jaką radę może Pan udzielić swoim kolegom, którzy nie są ekspertami w tej dziedzinie?
Wszyscy muszą wiedzieć, że obecne testy nie są w 100% wiarygodne, co stanowi największy problem. Mam wielu pacjentów, których testy dały wynik negatywny, więc ich lekarze pierwszego kontaktu nie podejrzewali boreliozy. Pojawiło się również wiele artykułów potwierdzających seronegatywną boreliozę, nawet w późniejszych stadiach. Po zbadaniu i zdiagnozowaniu setek pacjentów z boreliozą wiadomo, że lekarze pierwszego kontaktu muszą zawsze badać historię medyczną i objawy pacjenta. Objawy są bardzo zróżnicowane, ale najczęstsze to bóle stawów, nerwobóle (mrowienie, pieczenie, ból, paraliż), bóle głowy, zmęczenie, bóle mięśni lub ścięgien, problemy z pęcherzem i żołądkiem oraz przewlekłe wysypki skórne (Acrodermatitis chronica atrophicans). Jeśli rozpoznamy te objawy, warto rozważyć, że przyczyną może być borelioza…
Jest Pan członkiem Deutsche Borreliosegesellschaft, największej niemieckiej organizacji zajmującej się boreliozą, a nawet był Pan członkiem jej zarządu. Zna Pan również różne opinie w Stanach Zjednoczonych, przede wszystkim wytyczne IDSA i ILADS. Jak Pana zdaniem niemieccy lekarze mogą odpowiednio korzystać z wolności diagnozowania i leczenia? Jakie jest stanowisko Borreliosegesellschaft w tej sprawie?
Niestety, standardowe zalecenia terapeutyczne często okazują się nieskuteczne. Instytucje takie jak ILADS i Deutsche Borreliosegesellschaft dostrzegły ten problem. Jak wspomniałem wcześniej, często musimy kontynuować leczenie innymi antybiotykami w większych dawkach i przez dłuższy czas, aby nasi pacjenci mogli powrócić do pracy. Sytuacja jest podobna do leczenia gruźlicy: nikt nie leczyłby jej tylko przez dwa tygodnie; skuteczna terapia trwa kilka miesięcy, a nawet dłużej. Oczywiście borelioza to inna bakteria, ale strategia terapeutyczna jest porównywalna z leczeniem gruźlicy. Jest to główna idea, którą należy zrozumieć, aby zapewnić skuteczne leczenie naszym pacjentom.
Źródło: weborvos.hu




