Nadchodzą dziwne pozwy dotyczące boreliozy

  • 2026 04 marca.
  • 16637 megtekintés

Lekarze muszą już teraz zachować ostrożność nie tylko w zakresie stawiania diagnoz, ale także tego, co pomijają. Czy jednak szkoły również mogą zostać pozwane za boreliozę?

Wiedzieliśmy już, że szpitale i lekarze, którzy zbytnio polegają na testach serologicznych, mogą zostać pozwani i zobowiązani do zapłaty milionów dolarów odszkodowania. W Europie miały również miejsce procesy sądowe z udziałem producentów testów serologicznych, ponieważ lekarze nie byli w stanie zdiagnozować choroby na czas. W ten sposób w poprzednich opublikowanych sprawach w Stanach Zjednoczonych pacjenci, którzy zmarli na zapalenie osierdzia i zapalenie mięśnia sercowego, a w ostatnich sprawach pacjenci europejscy, którzy doznali trwałego uszczerbku na zdrowiu, mogli otrzymać odszkodowanie.

Teraz jednak liczą się również zagrożenia w miejscu pracy i to nie leśnicy ani żołnierze podjęli działania.

NAUCZYCIEL pozwał swoją szkołę, ponieważ uważał, że to właśnie tam zaraził się boreliozą. Po rozpoczęciu pracy w 2019 r. zauważył, że w sali lekcyjnej i pomieszczeniach wspólnych były myszy i mysie odchody. Sam sfinansował dochodzenie. Uważa, że zaraził się boreliozą od kleszczy „spadających” z myszy i wydał ponad 25 milionów forintów na leczenie.

Czy nie byłoby bardziej sensowne leczenie boreliozy i potencjalnych zagrożeń u źródła? Czy pracownicy narażeni na ryzyko zawodowe nie powinni być badani? Czy nie powinniśmy brać pod uwagę, że co najmniej jedna na pięć osób ma objawy spowodowane boreliozą? W końcu taka jest seroprewalencja w Europie Środkowej, co oznacza, że jedna na pięć osób miała już kontakt z patogenem i nie znaleziono jeszcze dowodów na samoistne wyleczenie.

Kolejne prowokacyjne pytanie: kto jest odpowiedzialny za dawców krwi, wśród których seroprewalencja wynosi od 3 do 7%, i za ile przypadków boreliozy są oni odpowiedzialni?

https://www.thecooldown.com/outdoors/lyme-disease-mouse-infestation-school/