Moja historia z boreliozą: Isabel de la Cour
Isabel de la Cour opowiada o swojej walce z boreliozą w zaawansowanym stadium oraz o trudnościach, z jakimi borykała się w drodze do postawienia prawidłowej diagnozy i rozpoczęcia leczenia.
Wczesne objawy boreliozy i błędna diagnoza
Po raz pierwszy źle się poczułam w styczniu 2016 roku. Obudziłam się w dobrej formie, czując się dobrze i zdrowa, ale przed południem moje lewe ucho zaczęło dziwnie reagować, jakby przez głowę przejeżdżał pociąg. Wszystkie dźwięki stały się zniekształcone i wzmocnione, jak najgłośniejszy dźwięk z systemu nagłośnieniowego w klubie nocnym.
Diagnoza brzmiała: nagła utrata słuchu spowodowana nieznanym wirusem. Przepisano mi sterydy i leki przeciwwirusowe. Nie pomogły. W ciągu następnych dwóch tygodni miałam wysoką gorączkę, wysypkę na całym ciele, zawroty głowy i paraliżujący szum w uszach. Badania słuchu wykazały częściową utratę słuchu w lewym uchu.
„To wina ucha wewnętrznego” – powtarzali lekarze. „Wyleczenie potrwa długo. Proszę o cierpliwość”. Nadwrażliwość na dźwięki, szumy uszne i widoczne zmęczenie po wirusie uniemożliwiły mi wychodzenie z domu. Pracowałam w samorządzie lokalnym i na długo przed tym, zanim praca zdalna stała się normą, skróciłam godziny pracy i pracowałam wyłącznie z domu. Osiemnaście miesięcy później rzuciłam pracę, bo nie dawałam rady.
Globalne poszukiwanie odpowiedzi
Nagła utrata słuchu nigdy nie miała dla mnie sensu, więc wyruszyłam w długą podróż w poszukiwaniu odpowiedzi. Wbrew wszelkim przeciwnościom losu pojechałam na Hawaje, do Australii, Indii i Hiszpanii. Próbowałam wszystkiego: homeopatii, osteopatii czaszkowej, akupunktury, ajurwedy, biomagnetyzmu i tybetańskich metod leczenia, by wymienić tylko kilka.
Moje pierwotne objawy uległy poprawie; fakt, że mieszkałam przez rok w Indiach, jednym z najbardziej hałaśliwych krajów na świecie, świadczy o niesamowitej zdolności ludzkiego ciała do samoleczenia. Jednak pojawiały się nowe objawy. Było to niezwykle dezorientujące. Z jednej strony czułam się coraz lepiej, z drugiej – coraz gorzej. Delhi Belly nie poprawiało sytuacji. Słowo „zmęczenie” nie oddaje w pełni tego, czego doświadczyłam. Było to raczej całkowite wyłączenie fizyczne i psychiczne, zbyt duże osłabienie, by nawet mrugnąć.
COVID-19 reaktywuje objawy
Po powrocie do Londynu praca zdalna w czasie lockdownu i wolniejsze tempo życia pozwoliły mi znaleźć kolejną pracę w pełnym wymiarze godzin w samorządzie lokalnym. Spłacenie części długów było dla mnie ulgą. Byłem w większości zdrowy, ale nieustannie zmagałem się ze zmęczeniem, problemami trawiennymi, nietolerancjami pokarmowymi i wypadaniem włosów.
Wszystkie badania szpitalne wykazały wyniki „w normie”, ale wiedziałam, że coś jest głęboko nie tak z moim ciałem. Pojawiały się kolejne problemy, które tłumaczyłam sobie różnymi wymówkami. Wmawiałam sobie, że bóle przypominające artretyczne i problemy mięśniowo-szkieletowe to RSI spowodowane używaniem laptopa przy kuchennym stole. Palące stopy były zrozumiałe podczas najgorętszego lata w historii. Trzymałam w salonie wiadro z lodowatą wodą, aby je schłodzić.
Dwa przypadki COVID-19 sprawiły, że wszystkie stare objawy powróciły ze zdwojoną siłą. Coś we mnie zostało reaktywowane. Skierowano mnie do kliniki zajmującej się długotrwałym COVID-19, ale nic nie mogli zrobić. Z dobrze płatnej pracy przeszłam do korzystania z banków żywności i pracy dorywczej. Przez następne kilka lat większość czasu spędzałam leżąc nieruchomo w mojej zimnej, ciemnej sypialni.
Diagnoza boreliozy
W 2024 roku, bezrobotna i zdesperowana, przekwalifikowałam się na specjalistkę medycyny alternatywnej.
Moje szkolenie skłoniło mnie do zastanowienia się, czy przyczyną moich objawów mogą być bakterie. Badania krwi przeprowadzone przez zagraniczne laboratorium specjalizujące się w chorobach przenoszonych przez kleszcze dały wynik pozytywny. W mojej krwi najwyraźniej znajdowała się Borrelia burgdorferi, która wywołuje boreliozę, oraz współzakażenia.
Prywatny lekarz medycyny funkcjonalnej, doświadczony w leczeniu boreliozy, poprosił mnie o wypełnienie ankiety dotyczącej objawów, aby pomóc w potwierdzeniu diagnozy. Zawierała ona pytania dotyczące pieczenia stóp i bólu stawów przypominającego zapalenie stawów.
„Wynik powyżej 50 oznacza, że prawdopodobnie cierpisz na chorobę przenoszoną przez kleszcze” – powiedział lekarz medycyny funkcjonalnej. „Uzyskałaś wynik 161”. Byłam oszołomiona! Okazało się, że te tajemnicze objawy, które miałam podczas lockdownu, były charakterystycznymi oznakami. Miałam boreliozę. Nie wiedziałam, że ugryzł mnie kleszcz. Po prawie 10 latach w końcu poznałam odpowiedzi. Wszystkie moje objawy nabrały teraz sensu.
Leczenie boreliozy
Naiwnie sądziłam, że wystarczy leczenie antybiotykami, jednak szybko przekonałam się, że nie ma łatwego, szybkiego ani taniego rozwiązania w przypadku dziesięcioletniej infekcji. Mój lekarz rodzinny był bardzo pomocny, ale miał związane ręce przez system, który nie jest przystosowany do leczenia chorób wieloukładowych i wywoływanych przez wiele patogenów. Byłam oszołomiona cenami prywatnych lekarzy. Jeden z nich żądał 800 funtów za godzinę konsultacji, do tego dochodziły jeszcze koszty leków. Ponieważ przez ostatnie dziesięć lat prawie nie pracowałam, nie było to dla mnie opcją.
Po miesiącach rozważania opcji zdecydowałam, przynajmniej na razie, skupić się na podejściu holistycznym.
Powrót do zdrowia po boreliozie
Minął rok od rozpoczęcia leczenia boreliozy i nastąpiło wiele poprawy. Zaczęłam nawet pracować w niepełnym wymiarze godzin jako specjalistka medycyny alternatywnej, ale mogę przyjąć tylko bardzo niewielką liczbę pacjentów. Dzielenie się wszystkim, czego nauczyłam się o leczeniu i pomaganiu innym w odzyskaniu zdrowia, jest niezwykle satysfakcjonujące.
Przed sobą mam jeszcze długą drogę. W wyniku ukąszenia kleszcza doszło do wielu współzakażeń. Mieszkanie w Indiach z osłabionym układem odpornościowym, będącym skutkiem niezdiagnozowanej boreliozy, skomplikowało sprawę, ponieważ miałam do czynienia z wieloma tropikalnymi patogenami (ukąszenia komarów, pasożyty z pożywienia itp.). Trauma z ostatnich dziesięciu lat również zaostrzyła objawy. Biorąc pod uwagę, jak źle się czułam, jestem bardzo zadowolona z postępów, jakie dotychczas osiągnęłam.
Zrozumienie ryzyka chorób przenoszonych przez kleszcze
W 2018 roku szukałam informacji o boreliozie, ale strony internetowe, które przeglądałam, skupiały się na ostrej boreliozie, która nie pasowała do moich objawów ani doświadczeń. Nie znalazłam nic o tym, że borelioza powoduje utratę słuchu lub paraliżująco głośny szum w uszach. Nie miałam kontaktu z kleszczami tuż przed zachorowaniem; jestem prawdziwą mieszkanką miasta i rzadko bywam na wsi. Nigdy nie zauważyłam u siebie wysypki w kształcie tarczy strzeleckiej. Od tamtej pory dowiedziałam się, że to wszystko nie ma znaczenia.
- Borelioza może pozostawać w stanie uśpienia w organizmie przez dziesiątki lat. Może się uaktywnić, gdy układ odpornościowy jest osłabiony, np. z powodu choroby takiej jak COVID-19 lub stresu, tak jak stało się to w moim przypadku w styczniu 2016 roku, kiedy znajdowałam się w trudnej sytuacji w pracy.
- Kleszcz może ugryźć wszędzie, od ogrodów i parków miejskich po wiejskie trasy spacerowe i wakacje. Podejrzewam, że kleszcz ugryzł mnie na wakacjach kilka lat przed wystąpieniem objawów.
- Kleszcze mogą być wielkości ziarenka ryżu lub maku. Łatwo je przeoczyć.
- Nie u każdego pojawia się wysypka w kształcie tarczy strzeleckiej, która jest związana z boreliozą.
- W zależności od bakterii przenoszonych przez kleszcza występują również inne rodzaje wysypek
- Wysypka przypominająca rozstępy (spowodowana przez bakterie Bartonella)
- Czerwone plamki wielkości główki od zapałki, często na tułowiu i kończynach (spowodowane przez bakterie Ehrlichia i Rocky Mountain Spotted Fever (RMSF)). To jest identyczne z tym, co miałam w 2016 roku. RMSF powoduje też utratę słuchu, ale na szczęście nie jest uważana za chorobę endemiczną w Wielkiej Brytanii.
- Badania krwi są niewiarygodne – często zdarzają się wyniki fałszywie ujemne.
- Do diagnozy można wykorzystać objawy. Istnieją specjalnie opracowane internetowe ankiety dotyczące objawów, takie jak kwestionariusz dr Horowitza (https://projectlyme.org/msids-questionnaire/).
- Istnieje ponad sto możliwych objawów o różnym nasileniu u poszczególnych pacjentów. Wynika to z faktu, że kleszcze przenoszą wiele różnych patogenów (znanych jako koinfekcje). Objawy u każdej osoby będą się różnić w zależności od koinfekcji, które otrzymała w wyniku ukąszenia kleszcza.
(C) Fundacja Boreliozy z Lyme




