Mária o trudnej diagnozie.
Minęło prawie sześć lat, zanim u Marii (na jej prośbę zmieniliśmy jej prawdziwe imię) zdiagnozowano boreliozę po pojawieniu się pierwszych objawów. Był to niewątpliwie trudny przypadek, ponieważ od samego początku miała tak wiele pozornie niepowiązanych ze sobą objawów, że nie było nawet jasne, do jakiego specjalisty się zwrócić. Odwiedziła więc wielu lekarzy, którzy albo rozkładali ręce, albo po prostu chcieli przepisać jej środki uspokajające. W momencie postawienia diagnozy Mária miała ponad sto objawów, jej stan pogorszył się tak bardzo i minęło tak dużo czasu, że nawet terapia boreliozy nie pomogła zbytnio. Teraz jednak mówi, że z ufnością patrzy w przyszłość.
Pamiętasz, jak zaraziłaś się tą chorobą?
Było to latem 2011 roku. Byliśmy na rodzinnej wycieczce, kiedy poczułam bolesne ugryzienie w nogę. Odruchowo uderzyłam w to miejsce i zobaczyłam, że to bąk, ale poza bólem nie przywiązywałam do tego większej wagi, mimo że miejsce ugryzienia było dość opuchnięte. Kiedy wróciliśmy do domu, natychmiast nałożyłam krem Fenistil, który dobrze zadziałał. Zapomniałam o tym, aż do momentu pojawienia się pierwszych objawów.
Jakie były pierwsze objawy?
Około tydzień później zaczęły się bóle brzucha. Nie były to jednak zwykłe bóle, ale skurcze, które sprawiały wrażenie, jakby ktoś drapał mi żołądek. Towarzyszyły im nudności, silny ból głowy, dezorientacja, zawroty głowy i takie osłabienie nóg, że nie mogłam przejść 10 metrów bez odpoczynku.
Czy poszłaś do lekarza?
Oczywiście, natychmiast. Wykonano rutynowe badania krwi, które były w porządku, a mój lekarz rodzinny stwierdził, że ktoś z takimi wynikami nie może być chory, że mam depresję. Nie pozostawiłam tego tak, choćby dlatego, że objawy nasilały się. W tym samym roku udałam się do gastroenterologa. Wykonano wszelkiego rodzaju badania i zdiagnozowano u mnie zespół jelita drażliwego, IBS i refluks. Zauważyli, że mam jakąś infekcję, ale nie byli w stanie znaleźć rozwiązania. Przepisali mi Normix i leki zobojętniające kwasy. Mój stan się nie poprawił, więc przestałam brać te leki i zwróciłam się do naturopaty. Próbował mi pomóc ziołami i homeopatią, ale to też nie poprawiło mojego samopoczucia.
Jak ostatecznie postawiono diagnozę? Kto zdiagnozował boreliozę?
Na jakiś czas zrezygnowałam z wizyt u lekarzy. Jednak do starych objawów dołączyły nowe. Czasami bardziej, czasami mniej, ale pojawiły się problemy z koncentracją, straszne bóle głowy, wrażliwość na hałas i światło, senność, objawy grypopodobne, bóle szyi, bóle oczu, a czasem nawet bóle mięśni spowodowane leżeniem. Moje prawe ramię było tak opuchnięte, że nie mogłam czesać włosów, a te wypadały mi z głowy. Często czułam się jak żywa trup, nie byłam świadoma otoczenia. W 2014 roku, również po wycieczce nad jezioro, zostałam pogryziona przez komary od stóp do głów, strasznie mnie swędziało, więc musiałam udać się do dermatologa. Natychmiast zlecił mi test ELISA, który dał wynik pozytywny. Wyniki zabrałam do lekarza pierwszego kontaktu, który ponownie stwierdził, że nie ma powodu do niepokoju, wszystko jest w porządku. Nie skierował mnie nigdzie, tylko przepisał środek uspokajający. Później, w 2017 roku, w Centrum Diagnostyki Genetycznej Istenhegyi odkryto, że test ELISA z 2014 roku wykazał boreliozę.
Więc zaakceptowałaś opinię lekarza rodzinnego i przez trzy lata nic nie robiłaś, tylko znosiłaś ból?
Próbowałem. Miałem też złamaną nogę, która wymagała operacji. Prawdopodobnie to właśnie operacja i ukąszenie komara obudziły uśpioną borrelię. Do starych objawów dołączyły nowe: ból ucha, bardzo silne uczucie duszności, zadyszka, której towarzyszył strach przed śmiercią, ponieważ nie mogłem przełykać. Jednak z powodu bezradności i upokorzenia nie chodziłem już do lekarzy. W końcu musiałem to zrobić. W 2016 roku, nigdy nie zapomnę tej daty, rozpętało się prawdziwe piekło. Kot mojego sąsiada podrapał mnie i zaraziłam się Bartonellą. Ponieważ mój układ odpornościowy był już całkowicie osłabiony, mój organizm nie był w stanie wytrzymać tej infekcji. Pojawiły się objawy, które były naprawdę nie do zniesienia. Bardzo bolały mnie oczy, przez dwa miesiące nieustannie kaszlałam, puchły mi węzły chłonne i ogarnęło mnie ogromne zmęczenie. Raz nawet zemdlałam, miałam zawroty głowy, mój chód stał się całkowicie chwiejny, a od tego czasu prawie nieustannie mam gorączkę; w rzeczywistości nie mogę w pełni wyzdrowieć. Mam wysoki próg bólu, ale nie mogłam już tego znieść i dużo płakałam. Znowu zaczęłam chodzić do lekarzy. W końcu w 2017 roku gastroenterolog zasugerował mi wykonanie testu na boreliozę, który dał wynik pozytywny dla czterech szczepów.
Jakie leczenie Pani otrzymała?
Trafiłam do dr Kláry Esztó i przeszłam u niej 50-dniową kurację antybiotykową, ale muszę przyznać, że nie odczułam żadnych pozytywnych zmian, a ponadto nie tolerowałam leków. W przypadku chorób przewlekłych konieczne jest kilka cykli antybiotykoterapii, ale niestety mój żołądek był w fatalnym stanie i nie mogłam ich przyjmować. Według dr Esztó cierpię na boreliozę/MSIDS. Jest to nazwa nadana grupie objawów spowodowanych boreliozą i współistniejącymi infekcjami. MSIDS obejmuje więc nie tylko bakterie wywołujące boreliozę, ale także inne infekcje bakteryjne, wirusowe, pasożytnicze i grzybicze. Test zalecony przez dr Bélę Bózsika wykazał, że jestem zakażona nie tylko boreliozą, ale także mykoplazmą i bartonellą.
Mówisz, że antybiotykoterapia nie zadziałała, więc co jeszcze próbowałaś?
Miałabym więcej cykli leczenia, ale mój lekarz rodzinny nie chciał przepisać tak dużej ilości antybiotyków. Nie miałam już siły walczyć, aby przekonać ich, że naprawdę jestem chora, więc postanowiłam pomóc sobie sama. Zaczęłam szukać alternatywnych rozwiązań i dzięki różnym południowoamerykańskim ziołom powoli odzyskiwałam siły, czułam się lepiej i teraz mogę mniej więcej wykonywać codzienne czynności. Spędzam dużo czasu na świeżym powietrzu i staram się skupiać tylko na pozytywnych rzeczach, na ile pozwala mi to sporadyczny dyskomfort. Obecnie pracuję w domu, nadal jestem słaba, nie mogę wiele zrobić, a niektóre objawy nadal utrudniają mi codzienne życie, ale nie poddaję się. To długa droga. Nigdy nie będzie tak jak dawniej, ponieważ mam nieodwracalne uszkodzenia, ale patrzę optymistycznie w przyszłość. Mam wiele planów i celów i skupiam się na cieszeniu się życiem.
Źródło: weborvos.hu




