„Zrobiłem, co mogłem”

  • 2026 08 lipca.
  • 1207 megtekintés
Obecnie prowadzi normalne życie bez żadnych objawów i skupia się na tym, by jej układ odpornościowy funkcjonował prawidłowo.
Podczas wakacji młoda kobieta – która pracuje jako fizjoterapeutka i terapeutka manualna – obudziła się w środku nocy z palącym bólem w lewej kostce. Okazało się, że została ugryziona przez kleszcza. Kilka dni po ukąszeniu poczuła mrowienie po lewej stronie ciała; nie mogła stwierdzić, czy było to spowodowane infekcją po ukąszeniu, czy też długotrwałym siedzeniem. O DualDur dowiedziała się od jednego ze swoich pacjentów, o czym wspomniała w naszej poprzedniej rozmowie. Poddała się również temu badaniu. Omówiliśmy, co działo się od tamtej pory.
Jak wspomniał wcześniej, po postawieniu diagnozy i zastosowaniu ukierunkowanego leczenia jego stan się poprawił. Co działo się od tamtej pory?
Pierwsza kuracja antybiotykowa nie wystarczyła; po jej zakończeniu nadal odczuwałam migrenowe bóle głowy, których nigdy wcześniej nie miałam, więc przypisałam to właśnie temu. Poszłam na kolejne badanie krwi metodą DualDur, a następnie skonsultowałam się z dr Klárą Esztó, która po przeanalizowaniu wszystkich wyników moich badań krwi przepisała kolejną kurację skojarzoną antybiotykami. Powiedziała, że poprzednie leczenie z pewnością było skuteczne przeciwko jednemu szczepowi, a to, miejmy nadzieję, zadziała przeciwko innemu, ponieważ patogen ma kilka podtypów. Dodała również, że patogenu zazwyczaj nie da się całkowicie wyeliminować z organizmu. Bardzo wiele osób jest nosicielami, nie wykazując żadnych objawów lub mając objawy, ale nie wiedząc, co je powoduje. To, że obecnie nie da się go wykryć we krwi, nie oznacza, że patogen nie czai się w tkankach. Jeśli więc pojawią się objawy, warto podjąć leczenie; ponadto należy dbać o dobrą kondycję układu odpornościowego, o co zawsze dbałem i nadal dbam.
Czy poddała się Pani jakimś dalszym badaniom, a jeśli tak, to jakie były ich wyniki?
Mój lekarz rodzinny zalecił badanie krwi w celu wykrycia chorób współistniejących, abyśmy mieli informacje na temat innych patogenów, które mają skłonność do nawracania. Zrobiłam to w ramach państwowej służby zdrowia i, poza jednym wirusem, miałam przeciwciała przeciwko wszystkim pozostałym, a nie wykryto nawracającej obecności tych patogenów.
Jaką radę dałaby Pani innym osobom w podobnej sytuacji, zwłaszcza w kontekście boreliozy i ciąży, biorąc pod uwagę, że podczas naszej poprzedniej rozmowy wspomniała Pani, że planuje Pani mieć dzieci?
Dr Esztó powiedziała również, że problemy rzeczywiście zdarzają się w przypadku nieleczonych ciąż, ale z jej doświadczenia wynika, że nie jest to typowe w sytuacjach, w których wcześniej zastosowano leczenie antybiotykami. Sprawdziłam to, kiedy staraliśmy się o dziecko, ale z innych powodów posiadanie dziecka nie wchodzi obecnie w grę.
Czy diagnoza boreliozy i leczenie mają wpływ na Pani codzienne życie i plany na przyszłość?
Moja diagnoza boreliozy nie wpływa już na moje codzienne życie; pogodziłam się z tym. Czuję, że zrobiłam wszystko, co mogłam. Nie chciałam przyjmować kolejnych antybiotyków ze względu na ich wpływ na organizm, ale ponieważ nie mam żadnych objawów, po drugiej kuracji antybiotykowej nie poddałam się kolejnym badaniom. Zamiast tego skupiam się na tym, by mój układ odpornościowy funkcjonował prawidłowo, i staram się przywrócić równowagę flory jelitowej, którą – jak sądzę – dwie serie leczenia niestety poważnie zaburzyły.
Czy masz jakieś rady, którymi chciałabyś się podzielić z innymi osobami znajdującymi się w podobnej sytuacji?
Radzę słuchać swojego przeczucia i zgłębiać sprawę, aż poczujesz się spokojna. Niestety, opinie ekspertów mogą się bardzo różnić i trudno jest ustalić, która droga jest właściwa. Tak jest oczywiście w przypadku niemal każdego problemu zdrowotnego. Dlatego uważam, że warto znaleźć kogoś, komu ufasz, i postępować zgodnie z jego radami.

(C) Fundacja Boreliozy z Lyme