Ona już wie, czym jest strach

  • 2026 08 lipca.
  • 1202 megtekintés
Przyjmuje piętnaście różnych suplementów diety, stosuje dietę bezmleczną, bezcukrową i bezglutenową oraz śpi pod ogrzewaną kołdrą.
Zsuzsanna mieszka w małym miasteczku w zachodniej Transdanubii; uwielbia psy i sama ma cztery. To, że wybrała swój zawód, też nie jest przypadkiem – od 28 lat pracuje jako groomerka. Przez 27 z tych lat nawet nie przyszło jej do głowy, że powinna się czegoś bać. Jednak odkąd na jej skórze pojawiła się coraz większa czerwona plama, strach zawładnął jej życiem.
Czy pamiętasz, jak i kiedy mogłaś zarazić się boreliozą?
Nie do końca. Ponieważ dość regularnie się sprawdzam, a ostatni kleszcz, którego znalazłam, był 5–6 lat temu, myślę, że to musiało być wtedy, ponieważ, o ile mi wiadomo, choroba ta może pozostawać w stanie utajonym bez objawów przez tak długi czas. To powiedziawszy, mogę się mylić i być może zaraziłam się w innym momencie. W końcu mam cztery psy, a ponieważ zajmuję się pielęgnacją psów, zarażony kleszcz mógł przenieść się na mnie w dowolnym momencie od zwierząt – a nawet z ich strzyżonej sierści. Jedno jest pewne: po raz pierwszy zauważyłam czerwoną plamę w maju zeszłego roku; z dnia na dzień powiększała się i była wyraźnym objawem zakażenia. Pojawiła się na plecach, gdzie trudniej jest dostrzec ślad po ukąszeniu.
Czy od razu wiedziałaś, co się dzieje?
Miałam pewne przeczucie, zwłaszcza że moja mama miała wcześniej boreliozę. Od razu udałam się do lekarza rodzinnego, który potwierdził, że rzeczywiście to właśnie mam, i przepisał mi 25-dniową kurację antybiotykową. Ponieważ antybiotyki pomogły wcześniej mojej mamie, a ja nie miałam wówczas żadnych innych objawów poza czerwoną plamą, miałam nadzieję, że ta kuracja wystarczy. Niestety, to nie wystarczyło.
Wygląda na to, że zaczęły pojawiać się inne objawy…
Wciąż brałam leki, kiedy nagle moje ręce i stopy stały się niesamowicie ciężkie; ledwo mogłam chodzić i nie byłam w stanie podnieść rąk. Wszystkie kończyny mi zdrętwiały; czułam się, jakby po nich pełzały mrówki. Bardzo utrudniało mi to pracę, ponieważ wcześniej jeździłam na wizyty domowe, ale po dwóch miesiącach mogłam strzyc psy tylko w domu, siedząc, bo miałam tak silne zawroty głowy. Ciągle czułam się osłabiona; czasami zasypiałam w ciągu dnia, a w nocy pokrywała mnie zimna pot, mimo że zawsze byłam wrażliwa na zimno.
Czy wróciłaś do lekarza?
Oczywiście, ale on, podobnie jak inne osoby w podobnej sytuacji z grupy na Facebooku poświęconej boreliozie, namawiał mnie do cierpliwości. Jednak bez względu na to, jak długo czekałam na poprawę, czułam się coraz gorzej. Czułam, że muszę coś zrobić, więc poszłam na badanie DualDur, aby dowiedzieć się, jak poważny jest ten problem. Okazało się, że pomimo kuracji antybiotykowej moja krew była pełna bakterii Borrelia; na szczęście badanie wykazało również, że nie miałam żadnych współzakażeń. Czekając na badanie i wyniki, postanowiłam w międzyczasie spróbować leczenia na własną rękę. W grupie wsparcia dla osób z boreliozą, gdzie znalazłam mnóstwo przydatnych informacji, jeden z pacjentów opisał, co pomogło mu wyzdrowieć, więc sama wypróbowałam te dostępne bez recepty produkty – głównie suplementy diety. Kupiłam kapsułki czosnkowe, propolis, ekstrakt z pestek grejpfruta oraz herbatę z pokrzywy. Przeszłam na dietę bezmleczną, bezcukrową i bezglutenową. Kiedy w sierpniu zeszłego roku rozpoczęłam ten nowy styl życia, wciąż płakałam, ponieważ wybrałam się z dzieckiem na wycieczkę do Sümeg i każdy krok był dla mnie ogromnym wysiłkiem. W październiku, podczas wycieczki szkolnej, wszystko poszło gładko.
Czy więc wyleczyły cię te naturalne środki i zmiana diety?
Nie posunęłabym się tak daleko – objawy, takie jak drętwienie kończyn, wciąż pojawiają się i ustępują. Ale kiedy tak się dzieje, biorę jeszcze więcej ekstraktu z czosnku i dbam o to, by mi było ciepło, bo z tego, co wiem, ciepło jest wielkim wrogiem borelii.
Weborvos zaleca jednak konsultację ze specjalistą! Nie wróciła Pani do lekarza?
Kiedy we wrześniu zeszłego roku otrzymałem wyniki testu DualDur, poszedłem ponownie do mojego lekarza rodzinnego. Właśnie wtedy te naturalne środki zaczynały działać, więc czułem się lepiej. Mój lekarz rodzinny stwierdził, że skoro czuję się lepiej, nie ma potrzeby podejmowania żadnych działań. Zaproponował jednak przepisanie antybiotyków, gdybym jednak chciała poddać się leczeniu, abym mogła przejść 50-dniową kurację, która jest oficjalnie stosowana w leczeniu boreliozy. Ostatecznie zdecydowałam się pozostać przy naturalnych środkach, które okazały się dla mnie skuteczne.
Ile różnych suplementów diety zażywasz?
Piętnaście różnych. Nie biorę ich wszystkich codziennie – tylko cztery, ale stosuję je na zmianę. Te, które biorę regularnie, to kapsułki czosnkowe i terapia ciepłem.
Jeśli dobrze zrozumiałam, ta choroba dość mocno zmieniła twoje życie…
Cóż, naprawdę bardzo. Kiedyś nigdy się nie bałam, ale teraz przerażają mnie kleszcze przyczepione do sierści psów. To dla mnie spore wyzwanie, ponieważ psy w wiosce są również strzyżone raz w roku, głównie wiosną, przez swoich właścicieli, a w takich momentach, zwłaszcza gdy strzyże się duże psy, mam sierść po kostki. Oczywiście staram się utrzymywać otoczenie w czystości podczas pracy, ale nie zawsze mi się to udaje. Dlatego o tej porze roku, wiosną, pozostaje mi tylko jedno: niemal codziennie dokładnie się sprawdzam.
Czy jesteś w stanie pracować tak samo jak kiedyś?
Nawet gdy czułam się źle, nadal pracowałam; opiekowałam się dzieckiem, kiedy trzeba było, zbierałam plony i nosiłam żwir do remontu domu. Co więcej, teraz czuję się dobrze, więc pracuję jak zwykle – po prostu, jak już wspomniałam, ogarnął mnie strach.
Jaką radę dałaby Pani innym osobom w podobnej sytuacji?
Zwracajcie baczną uwagę na to, co i jak jecie; oprócz zdrowej diety starajcie się jak najwięcej ćwiczyć, zawsze dbajcie o ciepło – elektryczny podgrzewacz do łóżka lub sauna nie zaszkodzą – często bierzcie gorące kąpiele i jedzcie dużo czosnku!

(C) Fundacja Boreliozy z Lyme