Objawy psychologiczne boreliozy mogą czasami przypominać zaburzenia zdrowia psychicznego, co może prowadzić do błędnej diagnozy.
W ciągu dziesięcioleci pracy jako doradca ds. zdrowia psychicznego pacjenci Christine Hammond zwracali się do niej z niepokojącymi objawami psychologicznymi: ciężką depresją, lękiem, paranoją, urojeniami, halucynacjami, a nawet krótkimi epizodami psychotycznymi. Jednak u niektórych z tych pacjentów przyczyną tego, co wydawało się klasycznymi problemami psychicznymi, nie było zaburzenie chemiczne lub funkcjonalne mózgu, ale borelioza.
Amerykańskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) odnotowuje rocznie około 30 000 przypadków boreliozy. Chociaż rzeczywista liczba zakażeń – zwykle wywoływanych przez bakterię Borrelia burgdorferi – może dotyczyć nawet 475 000 osób w Stanach Zjednoczonych każdego roku, to w Europie odnotowuje się rocznie ponad 30 000 przypadków boreliozy.
Liczba ta jest znacznie wyższa niż w przypadku chorób takich jak wirus Zachodniego Nilu, gorączka denga i malaria, które są przenoszone przez krwiopijne stawonogi, takie jak komary, kleszcze i pchły. W Stanach Zjednoczonych boreliozę przenoszą głównie kleszcze czarnonogie, które są nosicielami bakterii wywołujących zakażenie.
Chociaż choroba zazwyczaj zaczyna się od wysypki, zmęczenia, bólów głowy i gorączki, które zazwyczaj można skutecznie wyleczyć antybiotykami w ciągu kilku tygodni, u niektórych pacjentów pojawia się tak szeroki zakres objawów fizycznych i psychicznych, że powodują one długotrwałe upośledzenie normalnego życia codziennego, nawet długo po tym, jak infekcja powinna już ustąpić.
Błędna diagnoza przewlekłych objawów
W przypadkach, gdy ludzie nie są świadomi, że zostali ugryzieni przez kleszcza, lekarze albo błędnie diagnozują te zespoły przewlekłych objawów, albo uznają, że pacjent cierpi na schorzenie psychosomatyczne. Hammond spotkał się z obiema sytuacjami.
„Naprawdę nie ma zbyt wielu informacji na temat boreliozy i tego, jak wpływa ona na ludzi pod względem psychicznym lub psychologicznym” – mówi Hammond.
Podczas gdy niektórzy pacjenci trafiali do gabinetu Hammonda z już postawioną diagnozą boreliozy, inni stali się jego pacjentami w wyniku błędnych diagnoz. Jednemu z nich zdiagnozowano fibromialgię, a innemu powiedziano, że cierpi na wczesną postać choroby Alzheimera i w związku z tym rozpoczął leczenie.
Kolejny pacjent – o którym Hammond napisał w artykule z 2019 roku na temat powiązań między boreliozą a problemami ze zdrowiem psychicznym – zmagał się z lękiem i depresją. Lekarz przeprowadził kilka badań, ale nie był w stanie ustalić jednoznacznej diagnozy i uznał, że pacjent cierpi na schorzenie psychosomatyczne.
Według Hammonda, gdy lekarze odrzucają pacjentów, może to czasami zaostrzyć ich objawy psychiczne, zwłaszcza depresję i paranoję. Frustracja związana z brakiem akceptacji lub odpowiedniego leczenia może prowadzić do tragicznych skutków.
„Miałem kilku klientów, którzy nie tylko mieli myśli samobójcze, ale także próbowali popełnić samobójstwo, co było bezpośrednią konsekwencją tego, że ich borelioza nie została potraktowana poważnie” – mówi Hammond.
Zbieżność długotrwałych objawów boreliozy z objawami innych chorób prowadzi lekarzy do podejmowania błędnych lub nieprzekonujących decyzji – twierdzi Daniel Cameron, lekarz z Nowego Jorku prowadzący prywatną praktykę i specjalizujący się w diagnozowaniu i leczeniu boreliozy oraz innych chorób przenoszonych przez kleszcze.
Chociaż Christine Hammond jest psychologiem, a nie lekarzem, często zachęca swoich pacjentów do wnioskowania o dalsze badania neurologiczne, zwłaszcza jeśli ich objawy nie ustępują po terapii lub leczeniu farmakologicznym. Wielu z nich to zrobiło i okazało się, że cierpią na boreliozę. Po prawidłowym zdiagnozowaniu i leczeniu ich problemy ze zdrowiem psychicznym często uległy poprawie, nawet jeśli objawy fizyczne nie ustąpiły.
„Myślę, że wyrządzamy ogromną krzywdę, gdy nie traktujemy naszych pacjentów poważnie, nie wierzymy im, nie słuchamy naprawdę tego, co mówią, i nie szukamy rozwiązań wykraczających poza to, co zwyczajowe, sprawdzone i wypróbowane” – mówi Hammond.
Jednak sytuacja ta może ulec zmianie dzięki pandemii COVID-19. Hammond, podobnie jak wielu lekarzy w całej Ameryce, obserwuje rosnącą liczbę pacjentów z tak zwanym „długim COVID-em”. Podobnie jak osoby cierpiące na przewlekłą boreliozę, pacjenci ci zgłaszają różne zespoły objawów, które nadal wpływają na ich zdrowie przez tygodnie, miesiące, a nawet rok po ustąpieniu infekcji.
„Wiele objawów i problemów, których doświadczali ludzie z boreliozą, pojawia się teraz również w przypadkach długotrwałego COVID-19” – mówi Hammond, zauważając, że najpoważniejszym z tych objawów jest ciężka i nawracająca depresja.
Hammond ma nadzieję, że zachęci to więcej lekarzy i doradców do zapewnienia pacjentom z boreliozą pomocy i wsparcia, których naprawdę potrzebują, aby żyć lepiej.
„Jako specjaliści ds. zdrowia psychicznego mamy obowiązek traktować pacjentów poważnie, gdy się do nas zgłaszają, i zapewnić im wsparcie, którego naprawdę potrzebują” – mówi. „Różnica, jaką to robi, jest po prostu ogromna”.
Źródło: Discover Magazine
(C) Fundacja Boreliozy z Lyme




