Wyzdrowiałeś, nie martwmy się „niewielkimi” pozostałymi objawami.

  • 2026 04 marca.
  • 16637 megtekintés

Ta historia mogłaby być nawet historią sukcesu.

Po krótszym niż przeciętnie okresie cierpienia (2 miesiące) u pacjenta zdiagnozowano neuroboreliozę, a następnie nastąpiła poprawa stanu zdrowia dzięki leczeniu.

Pomimo „świeżego” ukąszenia przez kleszcza, wynik IgM był negatywny, a IgG pozytywny. Na szczęście uznano to również za „pozytywne potwierdzenie”, co oczywiście byłoby uzasadnione tylko wtedy, gdyby pacjent nie był jeszcze leczony na boreliozę i nie był regularnie narażony na nowe ukąszenia. Większość lekarzy uznałaby ten przypadek za wyleczony. Na szczęście zarówno test ELISA, jak i Western blot potwierdziły reakcję serologiczną, której prawdopodobieństwo wystąpienia wynosiło 35–40%.

W jego historii medycznej odnotowano podwójne widzenie i jaskrę (tak, ta ostatnia jest chorobą autoimmunologiczną o nieznanym pochodzeniu, w której coraz częściej występują infekcje i borelioza), porażenie nerwu okoruchowego, ale to, co doprowadziło go do szpitala, to nieuleczalne bóle głowy.

Ponieważ serologia była uważana za oznakę możliwej infekcji, pacjentka została poddana kontrowersyjnemu, inwazyjnemu zabiegowi punkcji lędźwiowej, który potwierdził obecność przeciwciał IgG i pleocytozę jako wyraźną oznakę infekcji.

Badanie MRI wykazało zwężenie tętnic mózgowych, które zostało ocenione jako wariant genetyczny. Jednak tarczyca również wykazywała oznaki procesów autoimmunologicznych.

Najważniejsze jest to, że kobieta miała szczęście, ponieważ wszystko się zgadzało, więc terapia ceftriaksonem podawanym dożylnie przyniosła znaczną poprawę po kilku dniach.

Dlaczego więc Richard Horowitz, prawdopodobnie jeden z najdłużej praktykujących lekarzy zajmujących się boreliozą na świecie, jest tak zdenerwowany tym artykułem?

  • Nie omówiono objawów neuropsychiatrycznych poważnie chorego pacjenta
  • Pozostałe objawy pacjenta są ignorowane jako możliwe pozostałości, takie jak chroniczne zmęczenie i zaburzenia poznawcze
  • Nie bada się możliwości utrzymującej się, trwającej infekcji
  • Nie bada się możliwych współzakażeń w objawach ośrodkowego układu nerwowego
  • Nie poszukuje się alternatywnych metod leczenia, ponieważ połączone terapie antybiotykowe zostały już szeroko opisane w literaturze

Dodam jeszcze:

  • W takim podręcznikowym przypadku, co zajęło dwa miesiące, zwłaszcza przy dodatnim wyniku serologii boreliozy?
  • Dlaczego wyniki badania MRI (zwłaszcza możliwe współzakażenie bartonellozą) i wyniki USG tarczycy zostały odrzucone?
  • Dlaczego do wyjaśnienia objawów po leczeniu potrzebny jest PTLDS, dlaczego nie można założyć utrzymywania się infekcji? Dlaczego musimy czekać rok, aby się tego dowiedzieć?

https://www.cureus.com/articles/379011-the-hidden-face-of-lyme-disease-neuroinfection-with-cranial-nerve-involvement?score_article=true#!/