Studentka pierwszego roku medycyny potępiła osoby wierzące w „przewlekłą boreliozę”.
To nie jest apologetyka. Chcę tylko, abyśmy traktowali wszystko sprawiedliwie i brali pod uwagę fakty. I nie pouczaj mnie, skoro sam nie skończyłeś szkoły.
Kobieta narzeka, że pacjenci z prostym „reumatoidalnym zapaleniem stawów” i „stwardnieniem rozsianym” otrzymują odpowiedzi od lekarzy i terapeutów praktykujących medycynę funkcjonalną dotyczące ich problemów ogólnoustrojowych (tj. prawie wszystkich objawów boreliozy).
Mówi: „Powszechnie wiadomo również, że niektóre osoby doświadczają długotrwałych objawów i uszkodzeń spowodowanych boreliozą, czasami nazywanych zespołem postboreliozowym (PTLDS). Nie jest to przewlekła infekcja, ale raczej dłuższy czas potrzebny organizmowi na powrót do stanu wyjściowego”. Następnie wyjaśnia, że nawet w tym stanie wyniki testów mogą być nadal pozytywne i oczywiście jest w tym trochę prawdy, ale zapomina, że testy serologiczne nie są już jedynymi dostępnymi testami; podobnie jak w Europie istnieje test, który bezpośrednio wykrywa patogen, tak samo bezpośrednie testy są obecnie stosowane również w Stanach Zjednoczonych.
Następnie stwierdza, że „przewlekła borelioza” jest terminem nieokreślonym, ale bez wahania używa terminu PTLDS. Najwyraźniej nie przeczytał artykułu z 2019 r. opublikowanego w czasopiśmie „Antibiotics” (https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC6963229/), którego autorami są również studenci uniwersytetu (nie), i który zawiera ponad 200 odniesień. Jednak wie na pamięć (niestety nie), że PTLDS jest diagnozą wykluczającą.
Bardzo interesujące jest dla mnie to, że nie analizuje on dogłębnie, jakie testy są stosowane w celu potwierdzenia wyleczenia boreliozy. Wynika to z faktu, że odpowiednia publikacja na temat PTLDS (https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S2666991925001848?via%3Dihub), napisana oczywiście przez francuskich „studentów uniwersytetu”, wymienia jedynie badania laboratoryjne służące do potwierdzenia wcześniejszej boreliozy. Jeśli jest to kwestia wykluczenia, to w jaki sposób mogę wykluczyć boreliozę i jej współzakażenia? Co jest wymagane w PTLDS, aby wykluczyć boreliozę: 1. wcześniejsza diagnoza boreliozy, 2. pacjent otrzymał przepisane leczenie (tj. 2-3 tygodnie doksycykliny), 3. leczenie zostało przeprowadzone prawidłowo. Nie znam żadnej innej choroby, w przypadku której ukończenie pełnego cyklu leczenia wykluczałoby pozostałą chorobę lub nawrót!
Wyobraźmy sobie, że matka z rakiem piersi przechodzi operację. Gdy w piersi pojawi się ponownie guzek, nie zostanie on usunięty ani ponownie zbadany, ponieważ „przeprowadzono już operację raka piersi, więc musi to być coś innego!”.
A jeśli system opieki zdrowotnej zawiódł, to nieszczęsny pacjent rzeczywiście pójdzie do „szarlatana” i przyjmie wszystko, co ten mu powie i poda. Autor dodaje, że często jest to skażone bakteriami i metalami ciężkimi (ojej, teraz to dostanę, ale powiedzmy, że tak samo jak niektóre szczepionki? – Tak, nie jestem przeciwnikiem szczepień, po prostu tak pokazują fakty).
Następnie sam proponuje rozwiązanie: w przypadkach „przewlekłych” rzeczywiście zostanie postawiona alternatywna diagnoza: reumatoidalne zapalenie stawów, stwardnienie rozsiane, „choroba zwyrodnieniowa kręgosłupa” itp. Autor nazywa te choroby znanymi chorobami i twierdzi, że potrafi je wyleczyć! Niestety, choroby te są procesami autoimmunologicznymi o nieznanym pochodzeniu, które mogą być spowodowane infekcją. Wiem na pewno, że widziałem wiele przypadków, w których schorzenia te zostały wyleczone dzięki leczeniu boreliozy i kombinacji antybiotyków.
I tak, droga Pani, jest to frustrujące dla pacjenta i lekarza. Dla mnie również. Ale nie chodzi o to, że przewlekłe objawy są błędnie diagnozowane jako borelioza, ale o to, że istnieje rozwiązanie, a mimo to nawet absolwenci uniwersytetów nie nauczyli się krytycznego myślenia. Niestety, medycyna nie ewoluuje wraz ze zmieniającymi się pokoleniami.
P.S. Nie ma sensu atakować mnie za promowanie terminu „przewlekła borelioza”. Nie, ja też nie uważam, że jest on dobrze zdefiniowany. Moi koledzy już dawno wymyślili termin, którego lubię używać i który nie budzi żadnych kontrowersji: „borelioza z przewlekłymi objawami”. Ale piszę też drugi termin, PTLDS, gdzie tylko jest to możliwe, ponieważ nikt nie może udowodnić, że objawy nie są spowodowane boreliozą po leczeniu boreliozy.
Źródło debaty: https://www.syracuse.com/opinion/2026/02/the-myth-the-legend-the-truth-about-chronic-lyme-disease-guest-opinion-by-samantha-ballas.html




