Do tej pory uważaliśmy, że Europa ma przewagę nad Stanami Zjednoczonymi, ponieważ Stany Zjednoczone nadmiernie upolityczniły kwestię boreliozy.
Jest to również dziedzictwo faktu, że po wojnie światowej badacze broni biologicznej skoncentrowali się w Stanach Zjednoczonych, więc Borrelia, bakteria wywołująca boreliozę, również znalazła się w „menu”. Tak zwany „szwajcarski robak” był przedmiotem badań przez dziesięciolecia, a ja osobiście widziałem dokumenty z ostatniej dekady i słyszałem osobiste relacje potwierdzające możliwe eksperymenty na ludziach – wśród amerykańskiej populacji.
Nazwisko Burgdorfer, który prowadził badania, oraz Lyme, gdzie pojawił się uderzająco stabilny genetycznie wariant – przypadkowo niedaleko tajnego laboratorium – mogą być znane z tej historii. Zrozumiałe jest, że próbowano to zatuszować…
Dalsze kontrowersje wywołał fakt, że amerykański system ubezpieczeń jest bardzo hojny wobec lekarzy, a skąpy wobec pacjentów. Innymi słowy, przekazali ogromne sumy pieniędzy konsultantom zajmującym się badaniami, którzy w jakiś sposób doszli do wniosku, że kryteria diagnostyczne są zbyt niskie (a nie są) i że wystarczy dwutygodniowe leczenie boreliozy (a nie wystarczy), a reszta to stan po boreliozie (a absolutnie nie jest). Ale czy w interesie ubezpieczyciela nie leży wyleczenie pacjentów? Jak powiedziała mi Jenna, aktywistka zajmująca się klasyfikacjami WHO, ubezpieczyciele działają w oparciu o kwartalne zyski, ale choroba z Lyme’a wymaga co najmniej roku, a raczej półtora roku, aby się opłaciła.
Z drugiej strony zaletą jest to, że boreliozę można leczyć stosunkowo tanio prywatnie na Węgrzech i nie wszystkim cofnięto licencję, jak w Stanach Zjednoczonych czy Norwegii (przy okazji, film „Under Our Skin” jest pozycją obowiązkową). Chociaż miały miejsce ataki, okazało się, że zalecenia zdrowotne nie są na tyle wiążące, aby ktoś został za nie uwięziony.
Kiedy po wyborach w Stanach Zjednoczonych po raz pierwszy rozmawiałem z wybitnymi lekarzami i urzędnikami zajmującymi się boreliozą, byli oburzeni. Zwolnili pracowników CDC i odcięli fundusze. Uśmiechnąłem się tylko do siebie, ponieważ wszyscy wiedzieli, że RFK Jr, sekretarz zdrowia, i jego rodzina byli „ofiarami boreliozy”.
Teraz napływa świeże powietrze, a pieniądze płyną na badania nad boreliozą w Stanach Zjednoczonych, które robią ogromne postępy. W ciągu ostatniego miesiąca wydarzyło się tak wiele, że trudno to opisać.
Mamy nadzieję, że usunięcie interesów i naukowców, którzy dotychczas uniemożliwiali uznanie faktów, będzie miało pozytywny wpływ na amerykański front boreliozy i że będzie to miało również wpływ na sytuację tutaj.
Jest wiele do powiedzenia… Jest wiele do opublikowania…
Mówimy i piszemy o tym od 1991 roku. Miłej lektury!




